wielk_trad_05.jpg (5496 bytes)

PALMY WIELKANOCNE

      W Palmową Niedzielę na pamiątkę triumfalnego wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy święcimy w kościołach "palmy" . Nasze palmy to najczęściej gałązki wierzbiny.
      Wierzba stała przy drogach, przy brzegach rzek i była drzewem charakterystycznym dla krajobrazu dawnej wsi. Drzewo to ma wiele odmian, są kuliste, zwisłe, kopulaste, wierzby wysokie i krzewy. Od pradawnych czasów człowiek poznaje po wierzbie zbliżającą się wiosnę. Wierzba miała od bardzo dawna w życiu ludzi wsi dość wielkie znaczenie. Tak w kulcie religijnym, jak medycynie. Jest ważnym pożytkiem nektarowym dla pszczół, miała też znaczenie przemysłowe, przypisuje jej lud nawet właściwości magiczne. Gałązkom poświęconym w kościele przypisuje się niezwykłą moc. Dawniej święcone palmy wtykano w mieszkaniu za lustro, za obrazy świętych w przekonaniu, że przechowywanie ich w domu zdoła zabezpieczyć jej mieszkańców przed burzą i piorunami. W Wielki Czwartek wieczorem ojciec robił z gałązek palmowych małe krzyżyki, które w Wielki Piątek rano roznosi się po polach. Mają one te pola zabezpieczać przed gradobiciem i innymi klęskami.
     Dziś już palmy za lustro się nie wtyka, ale bukiet wierzbowych witek z pięknymi baziami stoi w wazonie, bo wierzy się nadal w ich moc. W oknach wystawowych palmy symbolizują powrót wiosny, a w okresie wielkanocnym, palmy zdobią ołtarze i groby naszych najbliższych. Palmy, które spotykamy wyryte na nagrobkach, symbolizują zwycięstwo nad śmiercią. Zaś motyw liścia palmy z krzyżem - zbawienie i zmartwychwstanie.
     Od dawnych czasów wierzba znana jest jako drzewo lecznicze. Używa się w tym celu jej kory, która służy jako lek przy stanach gorączkowych i chorobach reumatycznych. Każdy z domowników połknąć też musiał taką bazię z gałązki palmowej po jej poświęceniu. To miało chronić od bólu gardła.
     Wierzba jest drzewem czarów, wróżek, czarownic. Czarownice na wierzbowych miotłach pędziły nad chmurami na sabaty, szczególnie w noc Walpurgii. Jeszcze w okresie międzywojennym palmy poświęcone przybijano na drzwi chlewu, żeby czarownicom odebrać moc.
     Drzewo wierzby jest miękkie i dlatego dawniej rzemieślnicy, wykonywali różne koryta, niecki, zbiorniczki z jednego kawałka wierzby przy pomocy siekiery i różnych strugów. Szufle do zboża, albo tak zwane "wiejacki" też były wykonywane z drzewa wierzbowego. Dawniej nie używano łopat blaszanych do przesypywania zboża, bo "żelazo kaleczy ziarno". Młode, gładkie witki wierzbiny służą do dnia dzisiejszego do plecenia koszyków i innych plecionek potrzebnych na wsi.
Kto nie zna piszczałki, tej fujarki wierzbowej? Słychać je kiedyś było głośno i daleko. Każdy chłopiec wiedział, że trzeba wyciąć swoim kozikiem prosty pręcik wierzbowy i pukać trzonkiem nożyka po tym drzewku, aż kora odejdzie. Nic z tego jednak nie wyjdzie, jeśli nie będziemy podczas pukania szeptali tego starego zaklęcia:

"Piscołecko wymiec mi sie
bo jak mi sie nie wymiecies
pociepnę cie pod płot
podziubie cie cołrnoł kura
i siekaty kokot
pociepnę cie na łąki
podziubią cie pająki
pociepnę cie do lasa
przejedzie cie kolasa.

      Najbardziej jednak kwitnąca wierzba cieszy pszczelarzy, bo od pojawienia się pierwszych baziek na tych drzewach, zaczyna się praca w ulu. Już pod koniec marca słychać w ich koronach melodyjne brzęczenie, pszczoły pilnie pracują na pachnących miodem kotkach wierzbiny.
Kiedyś ścięto starą, stojącą przy drodze grubą wierzbę w Dańcu, niedaleko lasu raszowskiego i znaleziono strzelbę, torbę z kulami i róg z prochem. Jak się tam to dostało nigdy nie wyjaśniono. Była to chyba skrytka "rabsika" (kłusownika). "Rabsik" zmarł, a jego narzędzia jeszcze długie lata znajdowały się w wierzbowej skrytce.

Konrad Mientus


Te niezwykłe dzieła sztuki powstają przed Wielkanocą na chwałę Bogu i dla uciechy ludzi.


Krystyna Baranowska
Palmy sięgają nieba

     Mała cicha wieś Łyse zaszyta w Puszczy Zielonej w Niedzielę Palmową tętni życiem. W barwnych ludowych strojach zjeżdżają się Kurpie z całej okolicy. Zjawiają się setki turystów ciekawych regionalnego obyczaju.
Na polanie obok Gminnego Ośrodka Kultury wyrasta kolorowe miasteczko dużych namiotów i przyczep samochodowych. Przed główną mszą o godzinie 12, spod drewnianego kościółka rusza uroczysta procesja. Kobiety i mężczyźni niosą w niej ponad sto palm. A palmy są to niezwykłe - sięgają wysoko, do nieba. Przyciągają oczy żywą zielenią, kolorowymi kwiatami, długimi wstążkami i ozdobami z bibułki.
     Tego samego dnia 500 kilometrów na południe, na Podbeskidziu - w Nowym Sączu, Rabce, Lipnicy Murowanej, Tokarni czy Podegrodziu - wierni niosą w procesjach także niezwykle wysokie i kolorowe palmy. By je zrobić jak należy jeden z mistrzów w tej sztuce, Franciszek Szkaradek z Nowego Sącza zbiera trzcinę już w sierpniu i wrześniu.
     Palma ma znaczenie symboliczne. W Arabii, Afryce i Polinezji to Drzewo Życia. Starożytni Grecy uważali ją za słońce i światło, a dla Rzymian była godłem igrzysk.
     Różdżki palmowe w pierwszy dzień żydowskiego Święta Szałasów symbolizują radość i wesołość. Dla chrześcijan są alegorią radości i tryumfu, symbolizują gałązki, którymi witano Chrystusa wjeżdżającego do Jerozolimy. Tłum wziął gałązki palmowe i wybiegł Mu naprzeciw. Wołali: Hosanna! (J 12,13). Od IX wieku przyjął się zwyczaj święcenia palm w kościele.
Palmy najczęściej kupujemy gotowe, ale w kilku regionach Polski nadal robi się je samemu. Choć przecież i te zwykłe, kupione na targu, są rękodziełem. Tradycyjne - to bukiet z bazi ozdobiony świeżą zielenią. Tylko na Podkarpaciu i Kurpiach przetrwał obyczaj robienia innych, niezwykle oryginalnych palm - bardzo wysokich "słupów". Tam też najbarwniejsze są procesje.
     Kurpie wierzą, że dzięki długim i smukłym palmom ich dzieci będą rosły wysokie i proste, więc robią je nawet 11-metrowe. Ale rekordy wysokości padają na Podkarpaciu. Rok temu władze Nowego Sącza zamówiły u kobiet ze wsi Podegrodzie palmę dla uświetnienia procesji. Przygotowały wysoką na 10 pięter, czyli 32-metrową.
     - W Nowym Sączu konkursy na najpiękniejszą palmę organizowane są od kilkudziesięciu lat. W kronice znalazłem zdjęcie z 1929 roku, ale nie wiem, czy był to pierwszy konkurs - mówi ksiądz prałat Stanisław Lisowski z parafii św. Małgorzaty.
     Palmy 16-, 18- metrowe od lat robią w Nowym Sączu bracia Franciszek i Jan Szkaradkowie. 61-letni Franciszek terminował u mamy, która robiła dla niego małe palmy. Teraz pomaga mu siostra, Maria Borzęcka, która co roku wyczarowuje z bibułki 150 kwiatków, pierze, prasuje wstążki, zdobi całą palmę. Oboje pracują 2 dni od rana do wieczora. Wcześniej zacząć nie mogą, bo palma musi mieć świeżą wiosenną zieleń.
     - Robię je na chwałę Bogu i dla uciechy ludzi - mówi mistrz Franciszek Szkaradek, mechanik kolejowy na emeryturze. Do robienia palm namówił młodszego brata, hydraulika z pobliskiego Rdziostowa. W Nowym Sączu albo Franciszek, albo Jan Szkaradkowie co roku zdobywają nagrodę. Franciszek dumny jest też z bratanka, 18-letniego Piotra, który na procesji w swojej parafii w pobliskich Marcinkowicach niósł własną 13-metrową palmę.
     Według tradycji palma poświęcona w kościele ma specjalną moc. Wiele osób po mszy połyka kotki z bazi - wierzą, że trzy chronią od chorób gardła na cały rok, jedna pomaga na ból głowy. Na wschodzie i południu Polski po nabożeństwie ludzie dotykają się palmami - przekazują sobie ich życiodajną moc.
     I na Kurpiach i na Podbeskidziu charakterystyczne style bogatego zdobienia palm przekazuje się z pokolenia na pokolenie. We wsi Baba, 10 kilometrów od Łysych, robi je Stanisława Niedźwiedzka, jej córka Zofia, a i wnuczka próbuje swych sił. W podbeskidzkiej wsi Lipnica Murowana w rodzinie Kulasów palmy zaczął robić dziadek Franciszek, nauczył syna Ryszarda, a dziś i jego wnuk Irek robi piękne "słupy". To dzięki nim, ludziom pielęgnującym tradycyjny obyczaj, zwykłe gałązki przekształcają się w dzieło sztuki.
     Palmy buduje się na długiej żerdzi. Jest nią młoda sosna lub jałowiec. Należy drzewko ściąć wcześniej, bo świeże i mokre byłoby za ciężkie do niesienia w procesji. Ostatnie gałęzie się zostawia, one utworzą czub.
Na Podkarpaciu czub musi być okazały, jak pióropusz. Tworzą go wymyślne kwiaty i sitowie, często bywa w kształcie krzyża. Spływają z niego kolorowe wstążki. Głównym motywem ozdobnym jest trzcina. Zbiera się ją już we wrześniu, bo nie może być przekwitnięta. Do wysokich żerdzi przyczepia się bazie i jedlinę.      Kurpie oplatają pień jedną leśną rośliną, cisem, tują lub borówką, ale tradycja nie pozwala mieszać ich ze sobą. Nie umieszczają też na czubie wielkich pióropuszy.
     Do tej pory na Podbeskidziu palma ma dla rolników magiczne znaczenie. Stanisław Paprota z Lipnicy Murowanej - tak jak większość jego sąsiadów - po procesji kawałki poświęconej palmy dodaje do paszy zwierzętom. Jeszcze długo po Wielkanocy przyjezdnych zadziwia widok pól, z których sterczą małe krzyżyki. Zrobione są z wiklinowych witek palmy.
     - W niedzielę wielkanocną lub lany poniedziałek gospodarz, głowa rodziny wbija je w pole. By dobrze urosło żyto dodaje do krzyżyka tatarak z palmy, gdy ma siać pszenicę - bazie. A w lany poniedziałek rolnicy Podbeskidzia święcą palmą zaorane pole, by zapewnić sobie dobre żniwa - wyjaśnia etnograf, dr Barbara Ogrodowska z Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie.
     Palmy zatknięte za świętym obrazem mają strzec dom od złego, a umieszczone na dachu - odganiać pioruny. Nie wolno ich wyrzucić - można tylko spalić. Popiołem z nich posypuje się głowy w środę popielcową. Tego samego dnia zrywa się gałązki wierzby na nową palmę. Wstawione do wody wypuszczą listki i pokryją się baziami przed Wielkanocą.

JAK

ZROBIĆ

PALMĘ

WIELKANOCNĄ ?

[wstecz]