Walenty Klęsk urodził się 7 stycznia 1890 r. w Zbydniowie, jako
syn Michała i Marii z domu Hejmo. Do tutejszej szkoły powszechnej uczęszczał w latach
1896 - 1905. Uczył się dobrze. Po ukończeniu szkoły, do 18. roku życia pracował w
gospodarstwie rodziców. Potem w celach zarobkowych wyjechał do Ostrawy, gdyż ojciec
przepisał gospodarstwo na swojego najstarszego syna.
W wieku 21 lat został powołany do austriackiego wojska. Został wcielony do 1
Galicyjskiego Pułku Ułanów i służył w nim bez przerwy 7 lat i jeden miesiąc (latach
1911 - 1918). Wraz ze swoją jednostką wziął udział w pierwszej wojnie światowej,
walcząc na froncie, najpierw w Rosji, a w 1918 w Serbii. Już wówczas dał się poznać
jako dzielny ułan kawalerii. Na ósmej stronie książeczki wojskowej jest zapis, że
otrzymał wtedy dwa odznaczenia medal srebrny I i II klasy. Po zakończeniu służby powrócił
do Zbydniowa.
Po powrocie z frontu został bez środków do życia. Po miesiącu
pobytu w cywilu poszedł pieszo do Krakowa i poprosił o przyjęcie do służby
policyjnej. Został przyjęty i pracował w niej przez 4 miesiące. Później został
zwolniony. 25. listopada 1919 r. ożenił się w Bełdnie (nr 7) z Marią z domu Grabowskąa
i zaczął gospodarowanie na 7. morgowym gospodarstwie w Bełdnie.
Kiedy nawała bolszewicka w roku 1920 zagroziła Polsce, już jako żonaty mężczyzna, zgłosił
się ochotniczo do wojska. 16. sierpnia 1920 przez PKU Kraków został wcielony do 20. Pułku
Ułanów i ze swoim szwadronem wyruszył na front. Wyróżnił się w bitwach z
bolszewikami pod Korostynem i Biskupicami w 1920 r. Za szarżę na kozaków pod
Biskupicami w dniu 15 września 1920, w październiku tegoż roku otrzymał Virtuti
Militari V klasy (nr 5097). - Kapral Klęsk znany mi już od dawna jako niezwykle dzielny
i dobry żołnierz - napisał we wniosku o medal dowódca jego pułku.
Służył do 28. września 1920 roku, potem na kilka tylko dni przeniesiony
do 108. Pułku Ułanów i od 1. września 1921 roku bezterminowo urlopowany, a już 5 września
1921 roku przeniesiony do rezerwy. 16. maja 1927 roku został przeniesiony w 8. Pułku Ułanów
do odbycia ćwiczeń rezerwy, a po ich odbyciu - 11 czerwca 1927 roku zwolniony po
odbyciu ćwiczeń rozkazem 128/27.
Po powrocie z wojny gospodarzył. Według świadectwa Leopolda Grabowskiego oprócz uprawy
roli zajmował się sadownictwem i jako pierwszy na Bełdnie użył kosy. Założył także
własną pasiekę. Musiał się też zająć wychowaniem dzieci: Zofii (ur. 1922), Heleny,
Michała (ur. 1927), Józefy (ur. 1934 - później Dziedzic, nauczycielki w Łąkcie Górnej)
i Stanisława (ur. 1937, zamieszkałego obecnie w Krakowie).
Mając liczną rodzinę, w latach trzydziestych, w latach kryzysu
gospodarczego, zaczął szukać pracy ze stałą pensją. Pisał prośby o zatrudnienie na
państwowej posadzie, ale z powodu przekroczenia wieku takiej pracy mu nie znaleziono. Sam
natomiast odmówił pracy w charakterze dozorcy w Państwowym Tartaku w Nadwórnej
(Ukraina). Odmówiono także przyznania mu stałego zaopatrzenia emerytalnego, jakie mu z
tytułu bycia kawalerem Orderu Virtuti Militari przysługiwało, jak również przyznania
jednorazowej zapomogi.
Po 1928 roku usiłowano wykorzystać go do celów politycznych w
rozgrywkach między obozem Piłsudczyków a Stronnictwem Ludowym. W Bełdnie istniało wówczas
Koło SL oraz ZMW "Znicz". Proszono go, by założył w Bełdnie propiłsudczykowskie
koło "Legionu Młodych", organizacji krytykowanej przez tutejszą ludność,
ale pozostał wierny ruchowi ludowemu. Na swoim gospodarstwie w Bełdnie pracował do końca
swoich dni. Zmarł 21 listopada 1964 roku i został pochowany na cmentarzu parafialnym w
Żegocinie. |