ŻEGOCINA - TEKSTY  ŹRÓDŁOWE

JAKUB JANCZY - PROBOSZCZEM W ŻEGOCINIE

Poniższy tekst źródłowy - to fragment "Liber Memorabilum in Żegocina" (strony 35-37). Jest opisem proboszczowania w Żegocinie księdza Jakuba Janczego - budowniczego murowanego kościoła. Autorem zapisu - dokonanego w Tarnowie w 1906 roku - jest ks. dr Stanisław Dutkiewicz - proboszcz Żegociny w latach 1897 - 1904. Zachowano oryginalną pisownię. Wyrazy nieczytelne wykropkowano.


     Od początku lipca 1865 r. był proboszczem w tej parafii ks. Jakób Janczy i to przez lat 32. Szkoda wielka, że inteligentny ten i energiczny kapłan nie prowadził dalej tego pamiętnika. Urodził się ks. Jakób Janczy w parafii Maniowy, g. Sromowce Wyżne, w dzisiejszej djec. krakowskiej. Koło parafii żegocińskiej położył wielkie niespożyte zasługi. Stan parafii miał zastać bardzo opłakany. Mało kto - podobno - chodził do kościoła, kradzieże i to wielkie były rzeczą zwyczajną, piszący to słyszał od starszych włościan, że uprowadzono nieraz wołu ze stajni i spokojnie raczono się jego mięsem gdzieś w jarach parafii. Podobno drogą publiczną przez Żegocinę trudno było przejść bez napaści, moralność także pod innym względem bardzo upadła. Ks. Janczy wystąpił stanowczo do walki ze złem, przyczem podobno i harap, wiszący w kancelaryi, miewał czasem zastosowanie. Przez pracę wytężoną podnióśł znacznie poziom parafii. Charakterystyczną jest rzeczą, że wyszedłwszy z dawnej szkoły ni epopierał bractw religijnych, które są przecież tak potężną dźwignią życia chrześcijańskiego i tak skutecznie utrwalają w pobożności. Na dowód niezmordowanej pracowitości ks. Janczego wystarczy wspomnieć, że w tak licznej parafii sam wysłuchał nieraz spowiedzi wielkanocnej, kiedy mu Konsystorz Biskupi nie dawał natenczas wikarego. Jeszcze i przy końcu życia, złożony ciężką chorobą, pracy nie zaprzestał.

      Szczególna troskliwość okazał w uporządkowaniu metryk, gdy dla uporządkowania błędów jeździł sam po parafii i zasięgał informacyij na miejscu. Wielką wdzięczność zaskarbił sobie u nastepców na urzędzie proboszczowskim za zrobienie bardzo dokładnej konskrypcyi dla całej parafii, przezto ułatwił niesłychanie robienie wszelkich wyciągów i wykazów statystycznych, tak licznych i tak uciążliwych przy naszym austryackim biurokratyźmie.Wielką okazał ks. proboszcz Janczy swym nastepcom przysługę przez wzniesienie budynków gospodarczych, jak obszernej stajni, dogodnej stodoły bo zaoszczędził im kłopotów, przezco smielej oddać się mogli pracy nad podniesieniem moralnem parafii. Jego zabiegom należy zawdzięczać wzniesienie nowej plebanii, nawet za nadto obszernej, za kwotę podobno 5 tysięcy złr. Przy swoim stanowczym charakterze o tyle chybił energiczny ks. Janczy, że uporał się dla jakiejś drobnostki plebania wystawić na obecnem miejscu , tuż pod pagórkiem i to podobno w miejscu dawnego stawu a nie koło gościńca, gdzie obecnie stoi spichlerz, przezto co trochę grzyb mu niszczył podłogę, dawał ją co 4 lata, używał różnych środków dla jego wytepienia, ale bezskutecznie. Walka ta z wilgocią i grzybem bardzo zniszczyła dzielnego proboszcza, aż wreszcie jej - zdaje się - ofiarą padł porażony przez pół tak, ze coś 6 lat cierpieć mu przyszło , chociaż nieco przyszedł z wolna do siebie. Prócz tego miał dosyć przykrości i od księży wikarych, z których niektórzy dosyć mu życia natruli przez swe nie zawsze z kapłańskim powołaniem godne zachowanie się. Także z p. Feliksem Armatowiczem, właścicielem Łąkty górnej nie najlepsze było pożycie. Może do rozstroju stosunków przyczynił się zamiar proboszcza wzniesienia świątyni, u dworów niepopularny, może także zbyt gorący i palący temperament ks. prob. Janczego - bo ja nie miałem powodu do zażaleń na państwa Armatowiczów, ani na ich zięcia p. Klem. Rutowskiego, obecnego właściciela Łąkty górnej. Nawet w Konsystorzu Biskupim nie najlepszą opinia cieszył się ks. Janczy, wskutek skarg niedobrych księży wikarych. Dopiero wśród wizytacji kanonicznej później. Najpierw Ks. Biskup Ignacy Łobos wartość tego kapłana i jego zasługi  i na polecenie ks.kan. Franc. Lipińskiego, dziekana z Bochni, do którego dekanatu Żegocina wówczas należała, ozdobił go ... i ........ .

    Godzien był uznania u władzy, ale i u P. Boga ma za to zasługę szczególną, że wielkim trudem i wytrwałością swą przeprowadził budowe nowego kościoła. Ile przytem musiał przeżyć, jak wiele wychylić kielichów goryczy, ten tylko zrozumie i ten tylko całą zasługe oceni, kto chociażby niewielka budowę miał  do przeprowadzenia na parafii przy naszej ustawie konkurencyjnej. Kościółek kurny był podobno oryginalny, ale nader maleńki, drewniany, chylący się do upadku tak, że go starostwo w Bochni zamykać nakzaywało. Obecny wystawiony jest z kamienia za cenę trzydziestu pięciu tysięcy złr. Budował go Ludwik Kurkiewicz i majster Tarczyński z Bochni. Nadzór prowadził ówczesny ks. administrator in opicit (z ... proboszcza) ks. Wojciech Śnieżnicki. I jemu zasług przy budowie odmówić nie można. Powszechnie jednak krytykują, że między bocznemi nawami dano całe ściany (by niby mocniej było) zamiast dać łuk między filarami, przez to i nawy odłączono od kościoła głównego i miejsca dosyć stracono i zgubiono efekt estetyczny, jaki byłby gdyby budowa była wykonana poprawnie. Drugą wielką wadą, to budowa wieży, która przynajmniej o dwa piętra powinna być wyższa. Zdaje się, że zboczono od pierwotnego planu, a ksiądz Śnieżnicki nie mógł, czy nie umiał sprawy przypilnować. W roku 1896 miał ks. proboszcz Janczy pociechę, że mógł nowo wzniesiony Dom Boży poświęcić (benedykować) i pierwszą Mszę św. odprawić wśród łez radości uszczęśliwionych parafian swoich. O innych pracach ks. J. Janczy, jak o zabiegach o utrzymania pięknego żywopłotu koło ogrodu, troskiwości o stawach, że ryby na jego wezwanie doń się zebrały itd. pisać nie będę raczej, bo uważam, że są to rzeczy podrzędnej wagi a nadto szczegółowo i dokładnie tych spraw nie znam, bo i sam ks. prob. Janczy był mi osobiście nieznany.

     Umarł dn. 22 kwietnia 1897 r. Pochowany na nowym cmentarzu, w kaplicy którą własnym kosztem za cenę 800 złr. wystawił. Niezmordowany pracownik w winnicy Pańskiej niech spoczywa w pokoju a światłość wiekuista niechaj mu świeci !


[powrót]